tło

środa, 10 sierpnia 2016

Długi powrót z Częstochowy

Z ruchliwej Częstochowy jedziemy do spokojnego Olsztyna. Z daleka widać bielejące w słońcu mury zamku i charakterystyczną wieżę. 

Płacimy za bilet 5 zł i wspinamy się na zamkowe wzgórze, wśród wapiennych skał. W poniedziałkowy poranek spotykamy tylko nielicznych turystów wokół ruin, a podobno bywa tu tłoczno.


Kazimierz Wielki lubił przebywać w Olsztyńskim zamku, gdyż było to jedne z najlepiej ufortyfikowanych miejsc Jury. A może dlatego, że miał ładny widok z niego?

Pod budowlą znajduje się grota, a kiedyś w lochach było okrutne więzienie, gdzie najwięksi zbrodniarze umierali śmiercią głodową. Według legendy, jednemu udało się przeżyć bez jedzenia, aż 40 dni. Takich podań związanych z historią zamku jest znacznie więcej i warto je sobie poczytać jako ciekawostkę. 


Pękające skały przyczyniły się do stopniowego popadania w ruinę, tej jakże budzącej respekt twierdzy. Do tego zaniedbanie właścicieli, działania wojenne i w efekcie możemy dziś spacerować po pozostałościach, które nie zostały rozebrane na budowę okolicznych domów i kościoła.
Kościół w Olsztynie

To już tyle zamków na naszej drodze, nie możemy zwiedzić wszystkich za jednym zamachem, bo nie byłoby pretekstu, żeby tu wrócić. W czasie powrotu ze Śląska na Podkarpacie spotykać będziemy głównie zabytkowe kościoły, choć nie tylko. 

Już po raz drugi podczas tej wycieczki, atrakcją jest zespół stodół. W Mstowie ich skupisko liczyło, aż 62 budynki w latach 90. Jednak obecnie zostało zaledwie kilka ruin.
Leżą na niewielkim wzniesieniu, które stanowi dobry punkt widokowy na tę jedną z najstarszych miejscowości regionu. 

Najcenniejszym zabytkiem gminy Mstów jest obronny zespół klasztorny Kanoników Regularnych Laterańskich. Otaczają go warowne mury z 9 basztami, a w środku znajduje się cudowny obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem.
Mstów Wancerzów
Ponure chmury nadciągnęły nad nami, a szare mury kościoła potęgują tajemniczość tego miejsca. Stare drzewa wokół zaszumiały, nucąc nostalgicznie pieśń historii.
Mury obronne wokół klasztoru

Jakby ktoś miał więcej czasu na odpoczynek tutaj, to można się przejść zobaczyć ciekawy ostaniec skalny zwany Skałą Miłości, posiedzieć nad zalewem, czy spłynąć kajakiem po Warcie. 
Mstów Wancerzów
Bardzo spodobał mi się klimat tej miejscowości, taki z nieodkrytym potencjałem.
Pałac w Kłobukowicach
Na nadwierciańskiej skarpie leżą Kłobukowice, a w nich pałac ze spichlerzem, budynkami folwarcznymi i zabytkowym parkiem.  Pałac należał do światowej sławy śpiewaków operowych – braci Jana i Edwarda Reszków, a podczas wojny znalazły tutaj schronienie setki uchodźców z Warszawy.  Przedzieramy się przez gąszcz pokrzyw i jeżyn zastanawiając się czym jest opuszczony budynek tuż przy drodze.
 
Kłobukowice

Nasz wzrok zatrzymuje kierunkowskaz informujący, że mamy przysłowiowy rzut beretem do sanktuarium w Gidlach. Zbaczamy wiec na chwilę z drogi i wjeżdżamy do województwa łódzkiego.


Byłam pewna, że Gidle to miasteczko - charakterystyczna niska zabudowa, coś w rodzaju ryneczku i duży kościół w centrum, a jednak okazało się, że to wioska.

Mała Bazylika barokowa pod wezwaniem Wniebowzięcia Matki Boskiej wraz z klasztorem OO. Dominikanów wygląda na bardzo zadbaną, łącznie z otaczającym ogrodem i kalwarią. 

W XVII wieku zbudowano ją dla uczczenia słynącej z cudów figurki Madonny, która podobno została wyorana z ziemi.  Na pamiątkę tego wydarzenia zachował się do dziś zwyczaj "kąpiółki", tzn. obmywania raz w roku figurki w winie, które pielgrzymi zabierają na znak swej wiary w jej moc.
Cudowna figurka Madonny Gidelskiej
 Figurka jest naprawdę malutka na tle wielkiego ołtarza dookoła którego biegnie korytarzyk, który można przejść na kolanach niosąc swe prośby. Na ścianach wiszą liczne obrazki wotywne z uzdrowień. Do kościoła przylega również muzeum. 

Gidle

W Gidlach są jeszcze dwie świątynie. Niewielki kościółek modrzewiowy pod wezwaniem św. M. Magdaleny zbudowany na przełomie XV i XVI wieku. Legenda głosi, że wznieśli go Poraici, krewni św. Wojciecha wkrótce po chrzcie Polski. Jest to już trzeci w tym miejscu wystawiony kościółek.
Gidle
 Oraz pokartuzki kościół parafialny z XVIII wieku.

Gidle

W Gidlach wstępujemy do lodziarni na przepyszne lody domowe, naprawdę polecam. A w kolejnej miejscowości - Cielętniki, przy kościele rośnie pomnikowa lipa licząca około 520 lat i 11 metrów obwodu. Wg legendy przed wiekami pewien możnowładca posadził w tym miejscu 18 sadzonek lipowych, które zrosły się w jedno drzewo. Obecnie lipę otoczono siatką, żeby chronić ją przed obgryzaniem przez... pątników.  Od stuleci sławna jest kora cielętnickiej lipy, kojąca ból zębów, no cóż, już nie wypróbujemy jej cudownego działania.
Cielętniki
Obok kościoła stoi dawny dwór, lamus i gorzelnia.
Cielętniki

We wsi Dąbrowa Zielona podziwiamy piękny kościół pw. św Jakuba.
Dąbrowa Zielona
Następny przystanek to sanktuarium św. Anny, która w tym szczególnym miejscu objawiała się  już 500 lat temu. Wtedy postawiono tu jedynie krzyż.
Wg legendy kobieta zgubiła swoją trzodę i szukając jej trafiła na  lipową figurkę świętej Anny niedaleko krzyża. Postawiono wtedy drewnianą kaplicę, gdzie umieszczono figurkę, a dziś możemy ją zobaczyć w kościele, którym opiekują się siostry Dominikanki.

W Podlesiu oprócz murowanego kościoła jest też mały drewniany, a do tego ciekawa architektura drewniano-kamiennych domów.
Podlesie
Wiecie ile jest w Polsce wsi, osad, koloni, przysiółków i dzielnic o nazwie Podlesie? Chyba z kilkadziesiąt!
Podlesie

Podlesie

W Nakle przystajemy zrobić zdjęcie niewielkiemu kościołowi pw. św. Mikołaja, klasycznej plebani i interesującej kapliczce. 

 
Nakło

W Szczekocinach znajduje się imponujący pałac, jednak go ominęliśmy i zrobiliśmy zdjęcie jedynie kościołowi.
Szczekociny
 Nagłowice słyną z dworku Mikołaja Reja. W jego pobliżu stoją dwie ruiny, pewnie spichlerz i stajnie.
Nagłowice


Sam dworek i park wyglądają dosyć skromnie, ale z klasą. Znajduje się w nim muzeum i hotel.




Wprawdzie słońce już chyli się ku zachodowi, a przed nami jeszcze ze dwie godziny jazdy, ale wprost nie możemy się powstrzymać, by nie wstąpić choć na chwilę do Jędrzejowa, w którym już byliśmy kiedyś w mglisty poranek. Wtedy zrobił na nas piorunujące wrażenie, a teraz w ciepłym świetle wygląda równie pięknie. 

Przed Buskiem Zdrój skręcamy do lasu odszukać pomnikową sosnę. Nie często się zdarza, żeby drzewo tego gatunku było pomnikiem, a tu się okazuje, że przyczynił się do tego człowiek. Piasek wybierany z tego terenu odsłonił korzenie sosny, które mają bardzo ciekawy kształt i sprawiają wrażenie jakby stała na szczudłach.
Pomnikowa sosna

Na zakończenie naszej  wycieczki niebo przybiera dekoracje z fantazyjnych chmur.
 
Dodaj napis

Cumulonimbus incus

6 komentarzy:

  1. Bogato i ciekawo!
    O tej rośnie nie miałem pojęcia.
    W Kłobukowicach, być może mamy do czynienia z neogotycką salą koncertową.
    Klasztor obronny rzeczywiście robię niesamowite wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że przynudzam, bo długa ta notka wyszła ;)Podobny klasztor obronny jest niedaleko mnie w Jarosławiu. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Bardzo ciekawie piszesz...
      Że dużo pokazujesz?... bo dużo zwiedzasz.
      Ten w Jarosławiu znam, wędrowałem, lata temu opodal.

      Usuń
  2. Zgadzam się, zostało jeszcze parę zameczków na jurze do obejrzenia więc oczywiście zapraszam ;) Szczekociny, Nagłowice... i znów odwiedzasz miejsca, które u mnie widnieją na liście "kiedyś tam pojadę"... tylko kiedy? :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Gidle - rzut beretem ode mnie :) Bardzo często jeżdżę tam treningowo śmigający w kierunku Dąbrowy Zielonej, Świętej Anny, Garnka... W Olsztynie lubię podziwiać widoki z tzw. Małego Giewontu...
    W Nagłowicach byłem dwa lata temu... Bardzo fajne miejsce...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten budynek w Klobukowicach przypomina mi przedromanski kosciol Sw Marii w hiszpanskim Oviedo :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...