Budzą nas o świcie dzwoneczki krów. Spokój porannego mycia zębów w rzece przerywa nam pojawienie się pasterza, który zastyga na nasz widok nieruchomo jak kij, który trzyma w ręce. Wymieniamy bezgłośnie zdziwione spojrzenia, by po chwili konsternacji wrócić do swoich przerwanych czynności.
 |
Jeszcze po polskiej stronie |
Nie ma potrzeby mówić wiele. Każde z nas przeżywa rozpoczynającą się wycieczkę na swój sposób. Tworzymy w głowie obraz kraju, do którego za chwilę wjedziemy, zastanawiamy się czym się różni od Polski. Ale czy to ma sens? Budowanie oczekiwań, stereotypów... Nasze myśli znikają pomału jak zwiewna mgiełka z górskich dolin.
Granica polsko- słowacka jest niemal niezauważalna, gdyby nie znak informujący nas, że już ją przekroczyliśmy. Architektura nieznacznie różni się od naszej. Na przydrożnym krzyżu wisi masywnej postury Jezus przywiązany drutami.
 |
Medzilaborce |
Medzilaborce to miasteczko, gdzie współczesność wpycha się na siłę we wcale nie
chcący ustąpić mu miejsca klimat peryferiów. Do głowy by mi nie
przyszło, że to właśnie tutaj znajduje się Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Andy'ego Warhola. Sławny artysta urodził się w USA i nigdy nie był na
Słowacji, ale pretekstem stworzenia muzeum w tym miejscu stali się jego
rodzice, którzy urodzili się 17 km od Medzilaborców. Temat ten nas nie
za bardzo interesuje, więc pozostajemy w atmosferze okołecerkiewnej.
W planie mamy odwiedzić tylko część Słowacji pomiędzy polskim Łupkowem a Barwinkiem. Mimo niewielkiego obszaru, znajdziemy tu mnóstwo cerkwi i cerkiewek. Region ten nie ucierpiał we wojnach, aż tak jak nasza część Beskidów, dzięki czemu obiekty architektury sakralnej zachowały się niemal całkowicie.
Zarówno mapa jak i GPS zgodnie twierdzą, że polna droga, w którą właśnie skręcamy jest naprawdę przejezdna dla osobowego auta, mimo dziur i kolein. Podejmujemy więc wyzwanie przejechania jej, choć z każdym kilometrem wzrasta napięcie, czy aby na pewno nie trzeba będzie za chwilę zawrócić. Rozległe polany, las i wzgórza rekompensują nam wyboiste turbulencje.
Udaje nam się dotrzeć do miejscowości Krajne Cierno, gdzie są, aż dwie cerkwie.
 |
Krajne Cierno |
 |
Krajne Cierno |
 |
Krajne Cierno |
Obok cerkwi trwa budowa nowej świątyni, a uprzejmi robotnicy otwierają nam wnętrze. Niestety jest to jedyna słowacka cerkiew, którą mamy możliwość zobaczenia w środku.
 |
Krajne Cierno |
Co krok napotykamy drewniane perełki w malowniczym otoczeniu gór.
 |
Korejowce |
 |
Medvedie |
 |
Hunkovce |
 |
Bodruzal |
 |
Prikra |
 |
Po drodze ... |
 |
Niżny Komarnik |
Wdrapaliśmy się na wzgórze, żeby ująć piękną scenerię w całości.
 |
Niżny Komarnik |
 |
Vysny Komarnik |
Zatrzymujemy się w barze przy ruchliwej drodze E371, by kupić za
złotówki zwykłą kawę po turecku, która okazuje się niesmacznie droga.
W przygranicznym Vysnym Komarniku znajduje się mauzoleum i cmentarz wojskowy jednej z najkrwawszych bitew II wojny światowej. Nad okolicą góruje wieża obserwacyjna, zamknięta w poniedziałki.
Do Polski wracamy mijając budynki dawnego przejścia granicznego w Barwinku. Czujemy wolność, mogąc się swobodnie przemieszczać, co jeszcze nie tak dawno nie było takie łatwe. Doceniamy czasy, w których żyjemy.