tło

sobota, 19 października 2019

Wolontariat w Portugalii

Wolontariat w Portugalii chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Jak zostać wolontariuszem za granicą i nie tylko dowiedziałam się ze strony workaway.com. Wystarczy założyć i opłacić swój profil i szukać miejsc oferujących wolontariat tam gdzie chcemy, a są one na całym świecie. Miałam na tyle szczęścia, że swojego gospodarza poznałam na żywo zanim zobaczyłam jego ofertę na workaway. W innych przypadkach jest to loteria na kogo się trafi, czy się będziemy dogadywać i czy miejsce jest zgodne z opisem.



Workaway wolontariat




Warunki wolontariatu standardowo obejmują 5 godzin pracy, 5 dni w tygodniu w zamian za nocleg, i zazwyczaj wyżywienie, choć już niekoniecznie. Resztę czasu można przeznaczyć na odpoczynek, zwiedzanie okolicy, integracje, naukę, itp. Mnie nie zdążyło się nudzić, bo okolica zachęcała do górskich wędrówek, poznania tradycyjnych portugalskich wiosek i miasteczek. 

Wolontariat za granicą w Portugali



Po trzech godzinach spędzonych w autokarze z Lizbony wysiadam jako jedyna w małym miasteczku w centralnej Portugalii. Na chwilę zamieram w bezdechu, widząc, że nikt na mnie nie czeka. Ale wkrótce pojawia się mój gospodarz z psem przy nodze, ale bez smyczy. Zaczynamy od zakupów. Zakupy są duże, potem zrozumiem dlaczego – do sklepu jest za daleko, żeby często jeździć. Skręcamy starym jeepem z głównej drogi i pniemy się w górę. Krajobraz jest surowy, dominują ostre, szare skały. Opowiada o pożarze, który 4 lata temu strawił całą okolicę łącznie z jego kawałkiem ziemi. Stracił kilka budynków gospodarczych, system nawadniający i mnóstwo roślin. Dom ocalał dzięki jego determinacji.

Portugalia szlaki w górach


Wysiadam z samochodu oniemiała z zachwytu nad panoramą, która roztacza się przede mną. Jestem na szczycie Portugalii czy szczycie swoich marzeń? Schodki w dół prowadzą do dwóch domów, jeden z nich wynajmuje rodzinie z dzieckiem, gdzie również i ja będę miała swój prywatny pokój. Oba budynki z kamienia wyremontował od podstaw z ruin, a trzeci czeka na swoją kolej. Oprowadza mnie po swoich dwóch hektarach, ale działka jest tak urozmaicona, że po zmroku zgubiłam się w drodze do toalety kompostowej …


Świt jest rześki, ledwo chłodnawy. Myję zęby przy kranie ogrodowym wpatrując się w mgły otulające jeszcze śpiącą dolinę. Lodowata woda sprowadza mnie do rzeczywistości, to się naprawdę wydarza. Jestem w odludnych górach, w siedlisku które nawet w przypadku wojny czy katastrofy funkcjonowałoby normalnie, bo jest niezależne. Gospodarz pokazuje mi swoją elektrownie wodną, panele fotowoltaiczne, akumulatory, studnię. Próbuje prosto i cierpliwie tłumaczyć, a ja próbuję zrozumieć, co jest ważne żeby wiedzieć jak gospodarować zasobami, np. o jakiej porze dnia najlepiej zrobić pranie, albo ile urządzeń elektrycznych może być włączone jednocześnie.  Imponuje mi swoim zaangażowaniem, również gdy wprowadza mnie w tajniki swojego ogrodu.
Samowystarczalne siedlisko

Cały teren położony jest na południowo-wschodnim zboczu, który umacniają terasy. Kiedys kazdy teras mial kanal nawadniajacy poprowadzony ze strumienia. Jednak teraz w lecie jest zbyt malo wody, a Portugalie drecza susze. Kanaly sa tez trudne w utrzymaniu, gdyz zarastaja i zamulaja sie. Czesc wody gromadzona byla w kamiennych basenach. Obecnie w uzyciu jest tylko jeden, do ktorego wplywa woda ze studni poziomej wydrazonej w zboczu i umocnionej kamieniami granitowymi, jest dluga na ok. 10 metrow i wysoka na metr, nie odwazylam sie wejsc...
W ogrodzie mozna zauwazyc kilka stref: ozdobna, użytkowa i półdzika. Czasami granica jest ledwo widoczna, bo na siebie nachodzą, np. w rabacie kwiatowej znajdziemy drzewo cytrynowe, taras wypoczynkowy zacieniają stuletnie winorośla, banany rosną dobrze dzięki temu, że u stóp mają ujście szarej wody z domu. Jestem zafascynowana tym jak wszystko jest tu przemyślane. 


Gdy dochodzimy do strumienia, już nie mam wątpliwości, że jestem w raju. Woda spada z impetem z kilku naturalnych kaskad, jest wiosna, więc jest jej jeszcze dość sporo. Mogłabym słuchać jej szumu godzinami, ale czas na pracę. Słońce zaczyna być coraz mocniejsze, zwłaszcza na stromym zboczu, gdzie mam wypielić lawendę. Z trudem udaje mi się wyrwać chwasty po kolana, które zostawiają mnie w chmurze suchej piaszczystej ziemi. Kamienie osuwają się na luznym gruncie, a rośliny kłują. Nie jest łatwo, ale nagroda będzie wyśmienita. 

Jedzenie wegetariańskie w Portugali
Czas na lunch. Drewniany stół na zewnątrz wypełnia się wegetariańskimi smakołykami. Po drodze zbieram płatki różnych kwiatów jadalnych i ziół, żeby urozmaicić sałatkę. 
Kwiaty jadalne w Portugali

To dopiero drugi dzień a już czuję się przyjęta do grona. Jest naturalnie, bez presji, bez nadmiernej dociekliwości. Pada temat otwarcia serca na nowe możliwości, zamiast analizowania wszystkiego i planowania ze szczegółami. Jeszcze nie wiedzą, że tylko dzięki temu tu teraz jestem. Los napisał dla mnie lepszy scenariusz niż mogłabym sobie wymyślić. Just let it happen. 



Okolice siedliska stanowią małe, tradycyjne wioski oraz opuszczone domy. Gospodarz zabiera mnie na spacer i gdyby nie zwrócił mi uwagi, pewnie nie zauważyłaby, kamiennych ścian domów, idealnie wtopionych w górskie zbocza. Dachy i wszystko dookoła zniszczył pożar. Co by zostało po naszych miastach? Sterta śmieci, która nie rozłożyłaby się nawet za setki lat. Tutaj drewno się spaliło użyźniając glebę popiołem, szczeliny w kamiennych murach zasiedlą jaszczurki, a z czasem ściany runą na ziemię, nie pozostawiając śladu po obecności człowieka.


Opuszczone wioski w górach

Tymczasem chodzimy ścieżkami, które już zarosły pomiędzy małą kaplicą, młynem, dostrzegamy gdzieś pomiędzy krzewami koło do wyciskania winogron - odnajdujemy ślady życia, które jeszcze nie tak dawno toczyło się tu swoim rytmem. 


Strumienie szemrzą historie, które widziały i karmiły swoją wodą. Oprócz tego jest cisza. Roślinność jeszcze nie obudziła się z zimowego letargu, ale gruby dywan trawy zachęca do odpoczynku. 





Wieczorem pojechaliśmy wszyscy na spektakl natury. Na najwyższym szczycie przyglądaliśmy się jak zmienia się niebo w miarę zachodu słońca. Najpiękniejszą barwę różową przybrało, gdy słońce już schowało się za górami. Ale to nie był koniec lecz początek.

Po chwili oczy otworzyły nam się szerzej, gdy na horyzoncie, nad górami i światłami miasteczka w dolinie zaczął wyłaniać się pomarańczowy księżyc. Wyglądał zupełnie jak słońce, ogromny i ognisty. Pełnia na równonoc wiosenną pięła się w górę ujawniając cały swój pyzaty kształt. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam, miałam łzy w oczach. 


Atrakcje centralnej Portugali


Odwiedzilismy tez małe miasteczko , ale absolutnie urocze. Kamienna zabudowa, mały placyk pod kościołem, półokrągły mostek nad rzeką i targ z lokalnymi owocami i warzywami.



Nie chciało się opuszczać tego miejsca. Nie tylko słoneczna pogoda i piękne widoki, ale też wspaniali ludzie i zdobyte nowe umiejętności zbudowały to niezapomniane doświadczenie portugalskiego wolontariatu.

7 komentarzy:

  1. Jednym słowem trafiłaś do raju 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi sie wydawalo, ale jakby tak pomieszkac przez caly rok, to nie jest latwo. Jest duze zagrozenie pozarem, susze, upal w lecie, w zimie ulewy, nie wszystkie rosliny radza sobie w gorskich warunkach. Ale pieknie jest :)

      Usuń
  2. Rewelacja, świat stoi otworem; można pracować i zwiedzać; pewnie jeszcze niejedną ciekawostką nas zaskoczysz; zupełnie zaczarowana kraina; ciekawa jestem dalszych relacji, wrażeń; pozdrawiam serdecznie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Mario za motywacje do dalszego pisania. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Ciesze się, że znów tu zajrzałam. I są nowe wpisy. W dodatku fantastyczne - i miejsca i opisy. Opłacało się czekać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czysta magia z poetycką nutą. Tutaj obowiązki, złapane chwile, widoki, atmosfera podarowały mnóstwo zachwytów, uśmiechu, satysfakcji. Tutaj czas zgubił minuty, godziny, dni by zatracić się w niezapomnianym szczęściu. Przyjemnie poczęstowałam się najpiękniejszymi uczuciami :) Dziękuję i pozdrawiam! Asia

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie opisana portugalska przygoda, masz dar, czytałam z wielka przyjemnością. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...