tło

środa, 18 listopada 2015

Skansen w Sanoku

26 października 2015

Podczas naszych wycieczek, często odwiedzamy wysiedlone wsie. Szukamy wtedy śladów domostw zaznaczonych drzewami owocowymi, czasem natkniemy się na dziurę w ziemi, która była studnią lub w najlepszym wypadku trafimy na ruiny czy podmurówki. Trudno jest jednak wyobrazić sobie jak wyglądała taka wioska. Dlatego wybraliśmy się do skansenu w Sanoku.



Nie jest to miejsce, gdzie przychodzi się, oglądnie, powie "Aha" i wyjdzie. Tutaj można stracić poczucie czasu przechadzając się po zaułkach niby wsi. Drogi obsadzone są wierzbami, rowy kaczeńcami, przy skrzyżowaniu czuwa kapliczka, a przy domu rośnie prawdziwy ogródek kwietny i warzywny. Wszystko wygląda tak autentycznie, że można mieć wrażenia przeniesienia w czasie.
 




Nie bez znaczenia jest też lokalizacja muzeum - z jednej strony dolina Sanu, a z drugiej Góry Sanocko -Turczańskie. Dzięki tej zróżnicowanej rzeźbie terenu, chaty poszczególnych grup etnograficznych są posadowione adekwatnie w nizinie lub na wzniesieniu.  A tych grup jest, aż cztery - Łemkowie, Bojkowie, Pogórzanie i Dolinianie - wszyscy oni mieszkali na Podkarpaciu, a gdyby dodać do tego Żydów to już w ogóle mamy mieszankę kulturową.

Cerkiew z Rosolina

Planując tutaj zwiedzanie, musimy zarezerwować sobie co najmniej 2 godziny, ale żeby się nie spieszyć to lepiej 3. W końcu to największy skansen w Polsce, a może nawet w Europie. Dodatkową zaletą jest też to, że znaczna część obiektów jest wyposażona i można sobie pozaglądać do środka.




Najnowszą atrakcją skansenu jest Galicyjski Rynek. Dwadzieścia sześć drewnianych domów otacza wybrukowany kocimi łbami plac, gdzie pośrodku stoi studnia. Wszystko jest zachowane w stylu, nie ma tu miejsca na kicz, czy komercje. A gdyby ktoś miał ochotę zobaczyć taki rynek poza skansenem to polecam Pruchnik z podcieniową zabudową. O tym też kiedyś napiszę.



Dwór



Ul w kształcie patrona pszczelarzy - św. Ambrożego


Jeśli miałabym wymienić największe atrakcje Podkarpacia to skansen w Sanoku byłby zdecydowanie w pierwszej trójce. 


Zapomnieliśmy się w tej niby wiosce całkowicie i zastał nas zmierzch.  Wróciliśmy do domu z trzydniowej wyprawy, która przybliżyła nam burzliwe losy południowo wschodniego pogranicza Polski. Odwiedziliśmy trzy miejsca, gdzie przed wojną istniały duże wsie - Krywe, Tworylne i Hulskie, by na koniec zobaczyć w sanockim skansenie jak wyglądało ich codzienne życie pośród gór i dolin Podkarpacia.

13 komentarzy:

  1. Zawsze z przyjemnością czytam o tym skansenie. I zawsze myślę, że już w następnym roku go odwiedzę. I tak już od wielu lat, ale w końcu tam zawitam.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna wycieczka i pogoda się udała :) Byłam kilka lat temu w tym skansenie, jeszcze nie było wtedy galicyjskiego rynku. Bardzo bym chciała go zobaczyć, więc zapewne niedługo znów tam wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie tam... może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim razie mam nadzieję, że Was zmobilizowałam do zaplanowania sobie wycieczki do Sanoka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bylam i bardzo mi sie podobalo, ma swoj urok :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie rewelacyjny! Lubie skanseny, wyobraznia mi wtedy pracuje na wysokich obrotach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne miejsce - warte odwiedzenia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo zachęcającą opisane miejsce, zdjęcia również dodają uroku, by miejsce to odwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o nim wiele dobrego, u Ciebie wygląda pięknie! może w końcu uda się tam dotrzeć?

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój ulubiony skansen; a wiesz, Doroto, że wśród tych chat miałam swój życiowy epizod aktorski? statystowałam podczas kręcenia filmu Pałac, jako pokojówka:-) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbliższa jest mi Łemkowszczyzna i chyba dlatego w skansenie tym najbardziej podziwiałem starą cerkiew z Ropek. Oczywiście Miasteczko Galicyjskie to świetny pomysł. Samo położenie skansenu nad Sanem jest bajeczne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbliższa jest mi Łemkowszczyzna i chyba dlatego w skansenie tym najbardziej podziwiałem starą cerkiew z Ropek. Oczywiście Miasteczko Galicyjskie to świetny pomysł. Samo położenie skansenu nad Sanem jest bajeczne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Skansen w Sanoku rzeczywiście jest piękny i wyjątkowy. Wie o tym zbyt wielu ludzi, więc w weekendy można natknąć się na tłumy. Jedna uwaga - zwiedzanie wnętrz chałup jest możliwe wyłącznie z przewodnikiem, a taka przyjemność kosztuje dodatkowo 50 zł (oczywiście, jeżeli zbierze się grupę 20 osobową, to już nie jest tak drogo)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...