tło

sobota, 14 listopada 2015

Tworylne - nieistniejąca wieś i ruiny w Beresce

26 października 2015

Mleczna biel mgły ustępuje szybko błękitowi nieba, odsłaniając wzgórza, za którymi leżała kiedyś wieś. Idziemy błotnistą aleją, którą tworzy wysoka rudbekia naga, całkiem uschnięta już o tej porze roku. Mali artyści wykorzystali ją jako stelaż dla swych misternie wyplecionych pajęczyn. 

San





Już od pierwszych kroków towarzyszy nam aura tajemniczości spotęgowana przez mgły unoszące się nad doliną Sanu. Mistrzowsko wyplecione pajęczynki wyglądają jak w galerii konkursowej, która większa, która bardziej symetryczna i efektowna.
Rudbekia naga w oryginalnej ozdobie
Słońce wygląda nieśmiało znad gór, jakby pytało czy teraz jego kolej w tym codziennym spektaklu.


Na polanie dostrzegamy stado jeleni przypominające nam o tym, że ten kawałek świata nie należy już do człowieka. Mija dłuższa chwila zanim orientują się, że celujemy prosto w nich swoimi aparatami. Speszone chowają się w zarośla.

Stado jeleni

Docieramy do opuszczonej wsi w Bieszczadach - Tworylne. Przed wysiedleniami mieszkali tu głównie Huculi.


Aleja do nieistniejącego dworu

Aleja starych drzew niemal symbolicznie wprowadza nas w opuszczoną krainę. Ruiny stajni i stodoły dają szkielet wyobrażeniom o tym, jak kiedyś wyglądało tu życie. Dwór usytuowany był w centralnym miejscu wioski, bo na przeciwko cerkwi. Jak na większą miejscowość przystało, funkcjonował w niej młyn wodny, były też stawy dworskie, a ludność trudniła się głównie pasterstwem.


Ruiny w Tworylnem

Ruiny stodoły

Musimy uważnie patrzeć pod nogi, bo można znaleźć dziurę w ziemi, może pozostałości po studniach.

Dzwonnica na cerkwisku
W bieszczadzkiej dolinie, pośrodku ogromnych połaci lasu, nagle natykamy się na schody ... Natura sama je ozdobiła tak jak umiała. Miękki dywan z zielonego mchu wcale nie wygląda gorzej niż aksamit, do tego konfetti z kolorowych liści jakby dopiero co skończył się tu bal. Eleganckie pióropusze dopełniają ten wyimaginowany obraz.

Schody do dawnej strażnicy niemieckiej
Piwnica dawnej strażnicy niemieckiej





W ciągu kilkugodzinnego spaceru spotykamy tylko jednego, samotnego turystę. Możemy delektować się ciszą i spokojem w odosobnieniu.


Przestrzenią karmię serce

Na cmentarzu zachowało się niewiele nagrobków mocno zdewastowanych. Drzewa stoją przy krzyżach jak dobry duch strzegący tego miejsca, rozweselając atmosferę żółtymi liśćmi.

Cmentarz w Tworylnem




Czas kierować się już w stronę domu, ale po drodze mamy w planie jeszcze kilka punktów. Jednym z nich jest cerkwisko w Wołkowyji, gdzie została dzwonnica i kilka nagrobków.

Dzwonnica na cerkwisku w Wołkowyji

Na cmentarzu w Wołkowyji
Wjeżdżając na górkę, ukazuje nam się Zalew Soliński w pełni jesiennego uroku.
Solina
Ruiny cerkwi w Beresce zachwycają nas prężnymi łukami, a także grą światła i cieni. Niepokorne brzuski rosną w oknach, a ich korzenie wychodzą z muru, by potem z powrotem się w niego schować.







Cerkiew miała szanse być przejęta przez kościół katolicki po wojnie, jednak władze do tego nie dopuściły i w efekcie popadła w ruinę.



W Średniej Wsi znów widzimy tylko dzwonnicę, jak w wielu miejscowościach na tym obszarze.

Dzwonnica na cerkwisku w Średniej Wsi

Murowaną cerkiew w Średniej Wsi rozebrano w latach 50-dziesiątych, a jeden z robotników uczestniczących w akcji spadł i zmarł. Czyżby to jakiś znak?

Dzwonnica na cerkwisku w Średniej Wsi

Modrzewiowy kościółek w Średniej Wsi był kiedyś tylko kaplicą dworską zamożnego rodu Balów, ale z czasem przekształcono go w kościół.


Kościół w Średniej Wsi


Dopełnieniem naszej wycieczki po wysiedlonych wsiach Bieszczad, będzie wizyta w sanockim skansenie, gdzie zobaczymy jak mieszkali ludzie przed wojną. Ale o tym za chwilę ...




10 komentarzy:

  1. Przepiękna fotorelacja z wycieczki. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś tam spałem na bazie studenckiej. Pamiętam tę ciszę i spokój. Piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstrzeliliście się w dobry czas z wyjazdem, i pogoda piękna, i kolory jesieni.
    Z tym większym zainteresowaniem czytałam i oglądałam zdjęcia, bo nie byliśmy w tych miejscach; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia. Kolejny raz udowadniasz że u nas jest cudownie!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie ciekawe miejsce, a w tej jesiennej scenerii dodatkowo prezentuje sie bardzo tajemniczo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczne! Podoba mi się Twój styl, idealnie opisuje nostalgiczny klimat tych miejsc... Zdjęcia również piękne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tworylne to jeden z celów na moje kwietniowe Bieszczady :) Czy te ruiny strażnicy niemieckiej są przy drodze czy gdzieś z boku?

    OdpowiedzUsuń
  8. W kwietniu przydadzą się buty odpowiednie na błoto ;) Ruiny strażnicy są bardzo blisko cerkwiska kierując się w stronę cmentarza, nie są przy drodze. Z drogi będziesz widział resztki stajni i aleję drzew, to dzwonnica i strażnica są mniej więcej w tym rejonie tylko trzeba ominąć rozlewisko bobrów. A cmentarz troche wyżej oddalony. A i lepiej patrzec pod nogi, bo można wpaść do dziur po piwnicach czy studni.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bieszczad straciły bardzo wiele po wysiedleniach z lat 45-47. Brak już Bojków i Łemków, gospodarzy potrafiących okiełznać harde góry. Władze i nowi osadnicy zniszczyli wiele cerkwi, kapliczek. Wsie, które nie spłonęły podczas walk WP z UPA rozebrano na opał.. Idąc od wschodniej części Beskidu Niskiego po granicę Polski z Ukrainą można trafić niemal na pustynię osadniczą, zagospodarowaną ponownie przez przyrodę, po kilku wiekach przerwy..

    Pozdrawiamy, świetny wpis!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...