tło

wtorek, 12 grudnia 2017

Jesienne Podkarpacie - zamek w Odrzykoniu i rezerwat Prządki

Tegoroczna jesień wcale się nie śpieszyła, zbierała powoli siły, aby wykorzystać z palety barw wszystkie odcienie złota i czerwieni. Las przyciągał mnie jak magnez, mogłam spacerować bez końca obserwując spadające liście. Na szeleszczącym dywanie brodziłam prawie po kostki jak w śniegu. Nie sposób było już znaleźć grzyby pod taką kołderką, ale wcześniej było ich aż tak niespotykanie dużo, że poczułam ulgę, gdy można było w końcu wyjść nie patrząc pod nogi.


Zachody słońca potęgowały kolory przejaskrawiając je jeszcze bardziej. Niemal codziennie stawałam w moim ulubionym miejscu na Pogórzu Dynowskim, żeby uchwycić te kilka chwil spektaklu. A codziennie sztuka wyglądała inaczej. Czasem chmury nabierały dynamiki, czasem snuły się leniwie jak jesienny dym z ognisk.








Poranki nie pozostawały gorsze.  Zanim słońce raczyło wzejść ponad wzgórza, bardziej opornie niż ja z łóżka, potrzebowały oprawy z mlecznych mgieł. Jak kotara rozsnuwały się ustępując miejsca najważniejszej postaci. Wydłużone cienie grały z promieniami słońca na kuleczkach rosy, która otulała każdą część nawet najdelikatniejszej pajęczynki.



Na jednodniową wycieczkę wybrałam okolice Krosna: Strzyżowsko-Czarnorzecki Park Krajobrazowy. Wprawdzie rezerwat 'Prządki' jest najbardziej popularnym rezerwatem na Podkarpaciu, to jednak z ulgą stwierdziłam, że akurat nie ma wycieczek szkolnych i można na spokojnie zobaczyć się z Matką, Babą i Hersztem. Tym razem jednak postanowiłam do nich dojść pieszo od zamku w Odrzykoniu.

Zamek Kamieniec
Ruiny zamku Kamieniec, są pięknie położone, bo na jednym ze wzgórz u podnóża którego rozciąga się płaski teren, co przy dobrej widoczności daje rozległą panoramę. 


Jedna z historii wpisana w dzieje zamku zainspirowała Fredrę, ówczesnego właściciela, do napisania 'Zemsty". Bowiem to tutaj dwa rody toczyły zacięte spory o mur graniczny, zakończone ślubem ich dzieci.  

Tył zamku w listopadowej odsłonie
Kilka lat temu byłam tutaj w mglisty listopadowy dzień, kiedy to wyobraźnia sama podsuwała obraz Małej Pani wyłaniającej się zza murów. Mowa o karliczce, którą królowa Bona ofiarowała wraz z małżonkiem (również karłem) casarzowi Hiszpanii. Jej tęskne serce zostało w Odrzykoniu, tu też chciała zostać pochowana i do dzisiaj podobno czasem się przechadza po zamkowych ruinach.


Wracając do tegorocznej polskiej jesieni, odpuściliśmy sobie wchodzenie do środka zamku, bo pogoda była tak idealna, że nogi same poniosły nas na szlak. Zagłębiliśmy się w las, wdychając zapach opadłych liści. 

Już w najbliższym otoczeniu zamku znajdziemy kilka okazałych ostańców skalnych, które dadzą nam namiastkę tego co zobaczymy na 'Prządkach'. 
Po drodze minęliśmy też kurhany zaznaczone drewnianym ogrodzeniem oraz tablice informacyjne ścieżki dydaktycznej.

Zanim się obejrzeliśmy, już trafiliśmy do rezerwatu. Swą nazwę zawdzięcza legendzie, wg której dziewczęta zostały zamienione w skały za przędzenie lnu w święto. 
Skały sięgają nawet 20 metrów


Każdy ostaniec w rezerwacie ma swoją nazwę np. Baba, Matka, Zbój Madej

Ścieżka wiedzie skrajem, ale i tak większość osób zapomina, że to rezerwat i na skały z piaskowca wchodzić nie wolno.
Czarnorzeki
Dalej zawędrowaliśmy do wsi Czarnorzeki. Przed nami drewniana zabudowa, kapliczka pod drzewami, stary sad na przeciwko nowoczesnej willi. 
Czarnorzeki

Pomiędzy wzgórzami jest tu jakoś tak przytulnie, tak po prostu. 



Znów wchodzimy w las, mijając pomnik przyrody "Źródełko Mieczysław' i stare sztolnie. Sztolnie są pozostałościami po wydobyciu kamienia, dla tutejszego ośrodka kamieniarskiego. 

Źródło
Tym razem szlak pnie się bardziej w górę, a dokładniej mówiąc - na Suchą Górę (585 m n.p.m.). 

Punkt widokowy okazuje się niemalże całkiem zarośnięty, ale mała namiastka możliwego widoku prześwituje między pniami i kusi. Na samym szczycie góruje wieża przekaźnikowa, szkoda, że nie można na nią wejść.

W dół wiedzie utwardzona droga, która napawa mnie znużeniem, ale nagle zatrzymuje się samochód proponuje podwiezienie na parking w Odrzykoniu, więc bez wahania się zgadzam. W dalszej części wycieczki odwiedzimy jeszcze miasto szkła - Krosno. Ale o tym w kolejnym wpisie. 

14 komentarzy:

  1. Witaj, Dorota, jakże miło znowu zajrzeć do Ciebie. Z ciekawością przeczytałam o samotni BORZ, to stare siedlisko czy nowo zbudowane? gdzie Ty wyszukujesz takie miejsca? ostatnio zainteresowała mnie KALPAPADA, też na Pogórzu Dynowskim:-) Piękna jesień, miłe wspomnienia na ten szary, błotny czas; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Mario, miło mi to słyszeć, bo myślałam, że po takiej przerwie już mało kto będzie pamiętał o moim blogu. Samotnia powstała 3 lata temu, to współczesne siedlisko na przepięknej górze, które po remoncie nabrało charakteru. Samotni nie musiałam szukać, bo ona znalazła mnie, poprzez właśnie tego mojego bloga - chyba przyciągamy to co bliskie sercu :) Kaplapadę w Manasterzu też odwiedzam co jakiś czas, wspaniali ludzie, a trafiłam na nich z bloga Czarnej Jagody. Na Facebooku działa grupa, która skupia takich eko osiedleńców z Podkarpacia i są organizowane cykliczne spotkania. Jeśli jesteś fejsbukowa i interesowałoby Cię nawiązanie nowych znajomości to podam Ci namiar na maila. Z takich bliższych miejsc w tym klimacie jest np. Różanka (hektary.blogspot.com), czy Osada Borownica, w Jabłonce też czasem dzieją się ciekawe rzeczy, np. festiwal społeczności alternatywnych. Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
    2. Nie posiadam fejsbuka:-)
      Oczywiście, pamiętam wpis z "hektary", jak malowałaś spiralę na suficie kopuły:-), i na osadę Borownica natrafiłam, przy okazji szperania w necie:-) Jabłonka? czy może koło Dydni?
      Z daleka i z sympatią przyglądam się poczynaniom młodych ludzi, z Kalpapady ściągnęłam pomysł na grządkę, i w tym roku urosła mi pierwsza dynia za czas pogórzański:-)

      Usuń
    3. W takim razie mimo braku FB jesteś na bieżąco :) Tak, to ta Jabłonka koło Dydni, tam jest siedziba stowarzyszenia Freedom. To świetnie, że inspiracje Kalpapady były tak owocne i to dosłownie. Pozdrawiam

      Usuń
    4. Poprawka: miałam na myśli Gorzką Jagodę, a nie Czarną, z bloga Własny Kawałek Raju. Jeśli jeszcze nie trafiłaś to polecam, skarbnica wiedzy o ogrodzie.

      Usuń
  2. Jedno z moich ulubionych miejsc na Podkarpaciu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. A co tu więcej pisać... tylko patrzeć na zdjęcia i tęsknić do tak ślicznych miejsc... heh... ;) Wesołych Świąt :)

      Usuń
  4. Niebo umie zahipnotyzować, szczególnie w Twoim wykonaniu! Jak mało kto słowami i obrazem umiesz delikatnie zapukać do drzwi samego serca. Uwielbiam tą romantyczną mgiełkę, którą z przyjemnością otulam swoją duszę, wędrując Twoimi ścieżkami :) Pozdrawiam! Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia Twoje komentarze są niezwykle poetyczne! Uwielbiam je czytać :) Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  5. Bardzo lubię te okolice, wygląda na to, że warto wybrać się tam jesienią, gdy tło dla ostańców i ruin zamku stanowią barwne buczyny. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że te tereny są Ci znane i że mogłam Cie zainspirować do zobaczenia ich w innej scenerii. Pozdrawiam!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...