tło

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Gdańsk



Gdańsk ma wyjątkową historię i wyjątkowo piękną zabudowę. Jego atrakcyjne położenie nadmorskie sprawiło, że biło się o niego  kilka narodów. Zew wolności znad morza przyniósł mu krótki epizod zaszczytnego miana Wolnego Miasta. Tutaj zaczęła się druga wojna światowa, tutaj zakończył się komunizm. A przez wieki obserwuje tą szachownicę dziejów niewzruszony posąg Neptuna. O legendach i ciekawostach dotyczących pomnika można poczytać na blogu Ruszaj w drogę .
 

Krążymy chwilę bocznymi ulicami, spotykając to Halę Targową, to jakiś pomnik czy kościół, a że wszystkie drogi prowadzą do ulicy Długiej, to wkrótce tam docieramy.

Gwar, niemieckie rozmowy w powietrzu, uliczni grajkowie, a Neptun cierpliwie pozuje do zdjęć. Sarmata z dużym brzuchem i uśmiechem zaprasza do muzeum Uphagena, ale uwaga, jak się mu podpadnie to straszy szabelką! Jest też kultowy żuraw i statek piracki, jedyne co się zmieniło od kilkunastu lat, gdy tu pierwszy raz byłam to nowoczesne koło widokowe. 
Koło widokowe w Gdańsku

Nad Motławą
Podoba mi się klimat Gdańska, jest turystyczny, ale nie nachalny.   Bez wątpienia to jedno z piękniejszych polskich miast. Odwiedzenie Westerplatte, Twierdzy Wisłoujście i Wyspy Sobieszewskiej zostawiłam sobie na następny raz.


Gdy pierwsze emocje opadają, odzywa się głód, który przypomina nam, że przecież w Gdańsku jest ponoć wegetariańska knajpka. Zaczynamy szukać w nawigacji, gdy kilka kroków dalej napotykamy Vegebar. Duże, apetyczne porcje konsumujemy obserwując życie na ulicy Długiej. 

Ostatnim punktem w Gdańsku będzie dla nas Muzeum Bursztynu, które mieści się w Wieży Więziennej. Ze względu na tę lokalizację, jednym z działów muzeum jest Katownia ... Przechodząc przez wąskie, kręte korytarze między grubymi murami, dostaję gęsiej skórki, gdy dobiegają mnie krzyki cierpienia z głośników. Wystawa pokazuje codzienne życie więzionych tu ludzi, nawet z takimi szczegółami jak dieta w skład której wchodziło też mięso z psów. Znacznie przyjemniej ogląda się dział bursztynowy, z eksponatami zabytkowymi jak i współczesnymi. Nie wiedziałam, że z bursztynu można zrobić szafę, stolik, zegar, a nawet gitarę. Największy bursztyn w gdańskim muzeum waży ponad 8 kg, ale pochodzi z Kalifornii. Natomiast największy okaz znaleziony w Polsce, mieści się w muzeum w Berlinie ... Ciekawostką sa też owady zatopione w jantarze, a podobno jednym z najcenniejszych i unikatowych jest mała jaszczurka sprzed 40 mln lat.
Muzeum Bursztynu


Popołudnie spędzamy na plaży w Sopocie, mimo, że temperatura nie jest do opalania, ale dla mnie to i lepiej. Słuchamy szumu morza czytając książkę i oddając się całkowitemu odprężeniu.
Sopot

wtorek, 11 sierpnia 2015

Skansen we Wdzydzach i ogrody "Frank Raj"



Kto ogląda Maję w Ogrodzie, ten wie, że nie trzeba zjeździć całej Polski w poszukiwaniu najpiękniejszych ogrodów, bo mamy je w jednym miejscu, tylko, że w miniaturze. 

Frank Raj to prywatna inicjatywa pasjonatów roślin. Obok szkółki stworzyli ogrody pokazowe, które przedstawiają różne style.   
Mnie oczywiście najbardziej wciągnął ogródek wiejski, pełen kwitnących kwiatów i ozdób z wikliny i drewna. 
Całość można zobaczyć z wieży widokowej, która z drugiej strony poprowadzi nas wypukłym mostkiem w środek labiryntu. Labirynt wydawał się niewielki, ale wcale nie było łatwo go opuścić. Takie doświadczenia od razu nasuwają nam różne aluzje odnośnie życia. Na przykład takie, że czasem lepiej wrócić do punktu wyjścia, by znaleźć rozwiązanie. 

Po przyjemnym spacerze, we Frank Raju, jedziemy do Wdzydz Kiszewskich. Widząc tłumy ludzi i aut, od razu mamy wrażenie typowo turystycznej wioski, a serce Kaszub zamknięte jest w skansenie. Ale za to jakim skansenie! Trzy godziny to nawet mało, jeśli chcemy zagłębić się w historię i poczuć klimat tego miejsca zatrzymanego w czasie. 




Większość skansenowych domków jest otwarta , a w środku podziwiamy dawny wystrój i zastanawiamy się do czego mogły służyć dziś już zapomniane sprzęty.   

Zagrody otoczone płotkami i ogródkami z kwiatami, drzewami owocowymi oraz warzywami, sprawiają wrażenie jakby życie toczyło się tu dalej. Piaszczyste ścieżki pośród sosen i brzóz prowadzą nas po tej niby wiosce.

W szkole zasiadamy do ławeczek z dziurkami na kałamarz, a obok słuchamy nostalgicznej muzyki w pokoju nauczyciela.
W dworku pranie suszy się jakby dopiero co powieszone, spiżarnia pęka w szwach od przetworów, a drewniane zabawki czekają na powrót dzieci. 
Wystawa starych zdjęć przypomina nam, że kiedyś mieszkało tu dużo Niemców. Ciekawe dlaczego mają taki ponury wyraz twarzy. 


Jeden kościółek jest nadal użytkowany, natomiast w innym jest wystawa drewnianych krzyży, które kiedyś pilnowały poboczy dróg. Spróchniałe drewno rozdarte spękaniami, budzi współczucie.

Na terenie ośrodka wypoczynkowego we Wdzydzach Kiszewskich wchodzimy na wieżę widokową ulokowaną nad Jeziorem z piękną panoramą leśnej okolicy.

Po drodze mijam dwie ruiny. Jedna jest po ewidentnym pożarze ze zwęglonym szkieletem na wierzchu.

A drugi opuszczony budynek to prawdopodobnie dawna stacja kolejowa. Pięknie rzeźbione drzwi i okna trzymają w sobie wspomnienia, gdy miejsce to tętniło życiem.

piątek, 7 sierpnia 2015

Chojnice



Chojnice przykuły moją uwagę już po kilku krokach zrobionych z pociągu w kierunku dworca. Pod stylowym zegarem kwitł w pełni krzaczek róży na tle czerwonej cegły. Ciekawe ile spotkań i pożegnań już widział. Na stacji kolejowej czas biegnie inaczej, gdy zbliża się rozstanie minuty biegną nieubłaganie, a gdy czeka się na bliską osobę, to wskazówki niemiłosiernie spowalniają. 

Dworzec kolejowy w Chojnicach





Po drodze do centrum Chojnic jest raczej nie ciekawie, ale za to rynek oszałamia kolorem kamienic, kwiatów i klimatem starego miasta. 

 
Jakiś Pan zaprasza nas na galerię obrazów miejscowej malarki, więc korzystamy z okazji. Największy, a zatem chyba najważniejszy obraz przedstawia wiejskie siedlisko, pełne bujnych roślin i harmonii. Dokładnie takie o jakim marzę. 
Uprzejma Pani otwiera nam również kolejne piętra budynku, gdzie możemy zobaczyć kolekcję medali z wizerunkami królów Polski, a na samym szczycie widzimy sklepienie kościoła, ale od góry. Ostatnia, przestronna sala ze sztuką współczesną natchnęła nas do rozmyślań o przestrzeni, którą my sami kreujemy.
Rynek w Chojnicach



Na Rynku słychać plusk fontanny i gruchot gołębi, a w tle rozmowy odpoczywających ludzi. Jest ładnie, nawet bardzo ładnie, a idealnie czyste niebo potęguje wrażenie.
Jedna z kilku baszt w Chojnicach
Wychodzimy za mury obronne przez basztę, a potem spacerujemy boczną uliczką, która zachęciła nas przytulnością szachulcowych budynków i kostki brukowej. Można tu sobie wyobrazić jak prężnie musiało działać miasto, gdy znajdowało się przy szlaku łączącym Zakon Krzyżacki z Brandenburgią. Z tego też powodu, było ważną twierdzą podczas licznych wojen.

Warto wstąpić do Chojnic i przejść się po rynku ze średniowiecznym układem przestrzennym z zabytkowymi kamienicami. Zwiedzanie starego miasta nie zajmuje zbyt dużo czasu, ale można je rozszerzyć o wizytę w muzeach, np. Muzeum Historyczno - Etnograficzne czy Galerię Sztuki.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Gniew i Piaseczno

Średniowieczne miasteczko reklamuje się szyldem 'Opanuj Gniew'.  Nie jest to trudne, bo Gniew od razu urzeka i nie da się na niego gniewać ani chwili. 

Pośród odnowionych kamieniczek toczy się zwykłe życie, bez turystycznego zgiełku. Znudzone ekspedientki stoją w drzwiach swoich sklepów obserwując ulicę, na której nic szczególnego się nie dzieje. Dzieci biegają po kocich łbach, ktoś rozwiesza pranie wypatrując kątem oka nowych tematów do plotek, a to wszystko w cieniu krzyżackiego zamku.
Zabytkowy wodociąg
Miasteczko jest dobrze oznaczone, oprócz kierunkowskazów, na każdym zabytku wisi tablica z krótkim opisem oraz komiks w kilku częściach opowiadający historię powstania nazwy miasta.

Ale kto by tam się  kierował znakami,  przecież te wąskie boczne uliczki wyglądają tak kusząco, że nie sposób w nie nie skręcić.  Bo okazuje się, że w Gniewie czeka na nas na każdym kroku niespodzianka. Dlatego mamy oczy dookoła głowy i co chwila ktoś z nas krzyczy „O o ”. 
Rynek w Gniewie

Zwykłe drzwi od garażu zdobią stare okucia, pod murami obronnymi stoi Czerwony Kapturek z Wilkiem, nagle rozpościera się przed nami panorama Wisły, ale to nie koniec zaskoczeń.
Zaułki Gniewu
 


W Ogrodzie Historii przeglądamy się w krzywym zwierciadle z napisem "Dzisiaj Ty tworzysz historię", albo zaglądamy przez dziurkę od klucza, w której widać przeszłość. 
Do przeszłości cofają nas również archiwalne zdjęcia, które można zobaczyć za pomocą starych aparatów fotograficznych ustawionych w różnych miejscach miasta. Po szybkim przekręceniu korbki ukażą nam się pożółkłe obrazy Gniewu sprzed lat.
Kościół św. Mikołaja w Gniewie
 
W gotyckim kościele odnaleziono kryptę rodu Radziwiłów. Schodząc kilka stopni niżej w chłodne podziemie można dostać dreszczyku na widok tajemniczo oświetlonych szczątków.

Miś Maciuś
Trafiamy też na Pana, który jako jedyny w mieście, ma swoją krawcową… To Miś Maciuś - wg legendy, przyprowadził zwierzęta leśne na msze w czasie walk miejscowej ludności.

Miseczka z karmą przy ulicy
Rzeźby kotów
Gniew opanował moje serce również dzięki przyjaznemu nastawieniu do kotów. Bo ile jest takich miejsc, gdzie można zobaczyć rzeźby kota, na ulicy stoi miseczka z mlekiem, a przy sklepie pojemnik z karmą?
Zamek w Gniewie
Po zatopnieniu się w specyficznym klimacie Rynku, wchodzimy na dziedziniec zamku pokrzyżackiego. Przed wejściem ustawione są szachy z metrowymi figurami, jakby ktoś chciał zrobić naprawdę duży szach mat.
Szachy przed zamkiem w Gniewie
Poniżej zamkowej skarpy obserwujemy jeźdźca trenującego do pojedynku rycerskiego, a dalej w tle majestatyczną Wisłę, do której za chwilę zejdziemy. Mocno zebrany koń zaczyna się błyszczeć od potu ze zmęczenia, a co dopiero gdyby ów 'rycerz' miał na sobie oryginalną zbroję ważącą nawet ponad 30 kg.
Stojąc na brzegu Wisły widać jak znakomicie usytuowane było miasteczko – na wzgórzu, w pobliżu dużej rzeki. Kiedyś działał tu prężnie port rzeczny, jako ważny węzeł komunikacyjny. Jednak regulacja biegu rzeki przeprowadzona ze względu na podmywanie skarpy zamkowej, doprowadziła do upadku portu.
Jeszcze niedawno pływał tędy prom, który stał się zbędny po wybudowaniu nowego mostu prowadzącego do Kwidzyna.

Po drodze wstępujemy też do najstarszego Sanktuarium Maryjnego na Pomorzu w Piasecznie z Cudowną Figurą ocalałą z pożaru podczas potopu szwedzkiego. Kościół wybudowali Krzyżacy, a po wojennych zniszczeniach przyczynił się do odbudowy Król Sobieski. Nieopodal jest tzw. Studzienka, czyli źródło z uzdrawiającą wodą, z ołtarzem i kalwarią zrobioną zupełnie bez stylu.
Sanktuarium w Piasecznie

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...