tło

niedziela, 24 stycznia 2016

Ruiny pałaców w Stryjowie i Orłowie Murowanym

Ruiny zawsze skłaniały mnie do relfeksji. Pozbawione opieki pałace w województwie lubelskim zainteresowały mnie na tyle, że z ciekawością poszukałam informacji na temat ich właścicieli. Okazało się, że warto było.  Zapraszam na wycieczkę po szczątkach świetności dwóch wiosek.
Po drodze ...

Zza drzew wyłania się wieżyczka, myślałam, że to już widać pałac w Stryjowie, ale nie, to tylko brama. Więc jak fantazyjny musi być sam pałac, skoro już przy wejściu ma się wrażenie przepychu. 


Nad zieloną ścianą drzew góruje niezwykle ozdobne zwieńczenie czworobocznej wieży. Niestety, żeby zobaczyć więcej musimy przedzierać sie przez chaszcze. 

Ze zdumieniem obserwuję spiczaste zakończenia okien i drzwi jak w stylu mauretańskim. Skąd taki pomysł tu we wschodniej Polsce? Właściciele musieli być odważni i nie bali się oryginalnych rozwiązań.


Pałac w Stryjowie zbudowany został 1818 roku i należał do hrabiego Smoraczewskiego. Po wojnie użytkowany był jako szkoła, a przypałacowy staw służył do romantycznych przejażdżek łódką. W bramnej kordegardzie znajdował się sklep, a ogród podobno był jeszcze w całkiem niezłym stanie. Tak by było do dziś, gdyby pałac nie przeszedł w ręce prywatne, ręce zupełnie obojętne na los tego pięknego miejsca. Włos sie na głowie jeży, gdy pomyślę, że w przeciągu niespełna dwudziestu lat z perełki architektury została taka ruina.

Na Internecie jest wiele zdjęć sprzed kilku lat, gdzie pałac jeszcze nie był tak zarośnięty i prezentował się w całej okazałości. Chciałabym tu przyjechać zimą, gdy liście nie zasłaniają resztek jego przemijającego piękna.

Żałuję, że nie znaleźliśmy ukrytej w zieleni kaplicy grobowej hrabiów. 


Niedaleko pałacu stoją jeszcze dwa budynki. Na tablicy informacyjnej jest napisane, że to dawne spichlerze, ale niedawno doczytałam wersję, że były to stajnia z mieszkaniami i gorzelnia. Pewnie starsi ludzie z wioski jeszcze pamiętają jak było naprawdę.


Stryjów

Pięć kilometrów dalej rozgrywa sie podobna historia. W Orłowie Murowanym niszczeje pałac, ale na pierwszy rzut oka jest jeszcze do odratowania. Kilkanaście lat temu była tu szkoła, a przybudówki wykorzystane zostały przez Ośrodek Zdrowia i Pocztę. Mieszkańcy wsi protestowali, gdy budynek został wystawiony na sprzedaż, ale nie było wyjścia - koszty utrzymania przerastały gminę.




Orłów Murowany
Dziś zza gąszczu chwastów na miejscu dawnego parku w stylu angielskim, stoi samotnie pałac klasycystyczny, wobec którego jego właściciel budził wielkie nadzieje. Historia hrabiego Kickiego ujęła mnie za serce. Był człowiekiem niezykle postępowym jak na tamte czasy. Zmarł bezpotomnie, więc swój dobytek przepisał nie żonie (dostała tylko dożywotnią rentę), ale społeczeństwu. Jak się można domyślić, jego testament wzbudził sensację i nawet został opublikowany w gazecie. Kicki popierał idee pracy u podstaw. Chciał wspierać edukację najbiedniejszych, szpitale, sierocińce, rozwój rolnictwa...
Orłów Murowany
 W orłowskim pałacu wg woli Kickiego miało być urządzone muzeum, a na przeciwko miała zostać wybudowana szkoła. Mam nadzieję, że hrabia nie widzi tego co się obecnie tu dzieje ... Na szczęście jego marzenia nie poszły całkiem na marne, gdyż w Sobieszynie faktycznie otworzono szkołę w jednym z jego majątków, założono Stację Doświadczeń Rolniczych i zbudowano kościół, gdzie hrabia został pochowany.

W Orłowie Murowanym szukaliśmy też ruin bastejowego zamku, ale miejscowi powiedzieli, że leżą na tereie prywatnym i właściciel nie życzy sobie turystów. Myślalam, że dziedzictwo kulturowe jest dobrem wspólnym, ale widocznie nie wszyscy są tego zdania.



17 komentarzy:

  1. Też mam słabość do ruin (w końcu mieszkam na szlaku Orlich Gniazd). A to co wyprawiają prywatni właściciele z zabytkami pozostawiam bez komentarza gdyż słownictwo w pełni oddające co o tym myślę obraziło by Ciebie i Twoich czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Krys Tek, choć też nie można uogólniać, bo nieraz ktoś prywatny wlaśnie ratuje zabytek od zniszczenia. Tego pałacu mi tym bardziej szkoda, ze względu na piękną ideę, którą miał hrabia Kicki. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Niezwykłe te ruiny, wspaniale komponują się z tą zielenią. Co do prywatnych właścicieli to sprawa jest niestety trudna. O ile niektórzy zadbają o zbytek i zrobią z nim coś użytecznego, o tyle niestety większość pozostawia na pastwę losu i zabrania chodzenia po ich terenie...
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, choć tak sobie teraz myślę, że te ruiny zamku właściciel nie udostępnił turystom być może dlatego, że musiałby zapewnić im bezpieczeństwo, a to wiąże się z kosztami. Również pozdrawiam

      Usuń
  3. Mimo, że to opis jednego z miejsc podróży ścianą wschodnią Waszej wycieczki, napełnił mnie on jednak wielkim smutkiem, tym bardziej,że przetrwały obiekty czas wojenny, niełatwy powojenny, a smutny koniec przyniósł im czas, kiedy wydawało się, że rozkwitną; wielka szkoda, wielka ... bardzo podobają mi się białe, wapienne mury, z obramowaniem z cegieł, mauretańskie okna, proporcjonalna sylwetka budowli ... gdzie dzisiejszym maszkaronom do nich:-) dzięki Tobie poznaję fascynujące miejsca, osoby, dzięki wielkie za to i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przypadła do gustu :)

      Usuń
  5. oj marzy mi się natrafić na takie dyniowe pole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle jeździsz, że na pewno kiedyś trafisz :)

      Usuń
    2. no właśnie nie wiem czemu jeszcze nie trafiłam :)

      Usuń
  6. Znam te miejsca - trudno nie dostrzec że wszystkiemu jest winne zubożenie kraju i społeczeństwa. Na zachodzie, tam gdzie gminy są bogatsze, pałace i dworki tez niszczeją ale częściej przez zła wolę niż brak pieniędzy. Tu pewnie wiola by była, ale...
    No wiesz, gdzie jak gdzie ale akurat na tamtych terenach gdzie Ormian nie brakuje a i Tatarzy się znajdą - wpływy "mauretańskie" (choć na moje oko bardziej Perskie) nie powinny dziwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jest wola, to nie ma pieniędzy, jak są pieniądze, to nie ma woli i to tak .. Może i Ormianie byli jakąś inspiracją, w każdym ądź razie ciekawie to wygląda. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam

      Usuń
  7. Szkoda, że tak urokliwe miejsca marnieją z roku na rok i nikt nie chce się nimi zająć... Dobrze, że dzięki takim pasjonatom jak Ty możemy je podziwiać, być może ktoś podejmie właściwą decyzję, żeby ratować resztki naszej historii. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło słyszeć, że doceniasz moją popularyzację mniej znanych miejsc :) Również pozdrawiam!

      Usuń
  8. Z przyjemnością zajrzałam do mojej ulubionej internetowej przewodniczki by w tą deszczową zimę nacieszyć się romantycznymi widokami i posłuchać Twojej relacji płynącej prosto z serca. Chyba pozapisuje sobie te perełki na mapie, by móc pochodzić Twoimi śladami. Ruiny smucą ale i szepczą o swoich tajemnicach. Jak kruche wobec czasu i braku prawdziwego zarządcy okazują się te pałacyki. Dziękuję za intrygującą wycieczkę. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze Twój komentarz napawa mnie radością, bo swoimi wrażliwymi oczami potrafisz docenić i dostrzec głębię :)

      Usuń
  9. Dziękuję za opisanie, temat jest oczywiście szerszy i nie wszystko jest zapisane w necie. Czas by te miejsca podniosły się z ruin.
    Pozdrawiam serdecznie ze Stryjowa.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...