tło

sobota, 27 lutego 2016

Korczmin, Chłopiatyn, Myców - drewniane cerkwie

Zmierzch zastał nas w Korczminie. Do resztek światła udało nam się zrobić kiepskie zdjęcia pięknej cerkwi i udaliśmy się na poszukiwanie noclegu. Miejscowi odradzili nam postój we wsi, bo w weekend może być niebezpiecznie. Z kolei parkując na noc w szczerych polach wiedzieliśmy jak to się skończy - kontrolą straży, być może w środku snu.
Cerkiew w Korczminie

W innej miejscowości spróbowaliśmy rozejrzeć się na przyszkolnym parkingu. Ale po chwili zaczęły się zchodzić grupki młodzieży, znikając w ciemności za budynkiem. Zagadnęliśmy jednego młodzieńca, co tam jest, skoro tak wszyscy tam idą. Odparł zmieszany, że 'miejsce spotkań' i pośpiesznie rozpłynął się w mroku, skąd dochodziły tylko śmiechy przerywane brzdąknięciami szkła. Wystarczyło wymienić z Andrzejem spojrzenia, by bez słów uznać, że w miejscu spotkań raczej się nie wyśpimy i trzeba jechać dalej.
Cerkiew w Korczminie

Tym razem wybraliśmy postój przy nieczynnej stacji benzynowej i nie zdąrzyliśmy nawet rozłożyć koców, gdy oświetlił nas samochód straży granicznej. Lepiej teraz niż później. Okazało się, że mają siedzibę całkiem niedaleko i funkcjonariusz był na tyle uprzejmy, że powiadomił kolegów po fachu o niecodziennych gościach, aby nikt już nam nie przeszkadzał. Mogliśmy się poczuć bezpiecznie, ale nie dane nam było jeszcze zamknąć oczu, bo oto nagle przed nami zaczęły rozświetlać się sceny jak z thrillera. Co kilka sekund jasne błyskawice rozświetlały cerkiew otoczoną złowieszczymi konturami starych drzew. Czarne zarysy na tle jasnego nieba z kotłującymi się chmurami, po chwili znikały i następował przeciągły pomruk grzmotu. Gdy ucichło, deszcz zanucił nam miarową kołysankę ...

Poranne powietrze, rześkie po deszczu zachęciło nas do wyjścia z auta, żeby obejśc dookoła cerkiew w Chłopiatynie. Warto by było zobaczyć ją w środku, bo ma zachowane wyposarzenie i ikonostas, ale raczej nikt, by nam nie otworzył o wschodzie słońca.
Cerkiew Zesłania Ducha Świętego w Chłopiatynie

Zapytaliśmy o kawę na stacji benzynowej, która się właśnie otwarła. Niezwykle sympatyczna Pani zmartwiła sie, że nie ma automatu, ale zaproponowała, że może przecież nam zrobić po turecku i jeszcze żałowała, że ciasta wczoraj nie upiekła. Co za gościnność! Zaczęła nam opowiadać, że ten region jest zwany zagłębiem fasolowym, jednak w tym roku będą bardzo słabe zbiory przez suszę.

Chłopiatyn

Zza łagodnej lini pól widzimy już kolejną cerkiew.

Zbliżamy się do Mycowa

 

Cerkiew pw. św. Mikołaja z 1859 roku
Cerkiew w Mycowie wyróżniają niespotykane dwa chóry - jeden nad drugim. Niestety nie udało nam się zobaczyć jej w środku.
Pozostałości bramy

Cerkiew po wojnie wykorzystana była jako magazyn, jak wiele innych. Na szczęście jej los się odmienił.


Cerkiew przeszła remont i od 10 lat znów służy wiernym, choć tym razem rzymskokatolickim. 






Idziemy jeszcze kawałek dalej polną dróżką do krzyża na miedzy, ozdobionego chwastami.



Zza gąszczu starych drzew dostrzegamy kolejną kopułę ... Kto by się spodziewał tu w polach, w lesie.

 
W lesie widać kaplicę Hulimków

Wyczytałam, że kiedyś cmentarz stał w centrum miejscowości. Dzisiaj nie prowadzi do niego nawet droga. Musieliśmy przejść przez pole, przeskoczyć rów i pokonać zarośla, ale warto było.



Mimo niedostępnego położenia, cmentarz jest ogrodzony i wygląda na zadbany. Niezwykła kaplica cmentarna, oryginalnie zdobiona, została postawiona dla rodziny Hulimków. Lekko na wzniesieniu góruje nad bruśnieńskimi krzyżami jak strażniczka pamięci.
 

Hulimko był przez jakiś czas właścicielem Mycowa, dzięki swojej żonie, która wniosła miejscowość w posagu.
 

Potomkowie Hulimków zabrali prochy zmarłych wraz z wyposażeniem kaplicy. Dziś wygląda w środku tak ...
 
Wnętrze kaplicy




Nad drzwiami znajdował sie kiedyś piękny witraż, teraz tylko deski zasłaniają otwór.
 
Kaplica cmentarna Hulimków z 1900 roku

Wracamy z Mycowa mijając stodołę, która jakimś cudem jeszcze funkcjonuje, a niewiele dalej - opuszczony dom.
 
Stodoła

Trudno sobie wyobrazić że w Mycowie stał kiedyś pałac z romantycznym parkiem, do którego wiodły długie schody z tarasu.

Opuszczony dom

Teraz ogród projektuje się sam: dzika wisieńka doskonale dobrała sobie towarzystwo białych kwiatów starając się zasłonić niszczejące gospodarstwo.
 


8 komentarzy:

  1. I znów pola pełne dojrzałych zbóż... (gdzie ta wiosenka!!!) Smutno wygląda wnętrze tej opustoszałej kaplicy ale cieszy, że uratowano ową cerkiew w Mycowie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiez piekne te krajobrazy... i ten opis burzy, przyjemnie i letnio sie zrobilo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę Ci tych pięknych miejsc, które odwiedzasz :) Ta drewniana cerkiew pw Św. Mikołaja ma takie malownicze położenie..dookoła pola i łąki..cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo - moja żona nigdy by się na taki nocleg nie zdecydowała.
    Przepiękne miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapachniało latem, dojrzewającym zbożem; jakimi pięknymi miejscami prowadzą Wasze wędrówki; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za wędrówka, co za wycieczka, co za widoki!!!
    Zwiedzamy z Tobą przepiękne, choć zapomniane miejsca, dziękujemy Ci za to! Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dorotka nie przestajesz zaskakiwać oczywiście pozytywnie. Nocleg bez luksusów to nie problem dla Ciebie, a do tego spotykacie życzliwe osoby na swojej wycieczce. Bardzo miłe.
    Poczułam magiczny spokój otaczający cerkwie. Dumnie, a zarazem ciepło zapraszają do zwiedzania. Tutaj można dotknąć tego, co czuje się sercem i chce się dłużej pospacerować bez pośpiechu. Pozdrawiam ciepło! Asia

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham te miejsca... Moi dziadkowie tu mieszkali. Znam każdy zakątek okolicy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...