Listopad 2014
Nauczyłam się od Andrzeja ważnej rzeczy - żeby nie rezygnować z wyjazdu ze względu na pogodę. W myśl powiedzenia, że jeśli czeka się na właściwy moment to można się nie doczekać, bo on jest właśnie teraz. Wystarczy dobrać atrakcje odpowiednie do aury, dlatego my wyznaczyliśmy sobie listopadową trasę szlakiem kościołów. Po nieplanowanych odwiedzinach Zalipia, przeprawiamy się promem na świętokrzyską ziemię i niemal symbolicznie stawiamy stopy na drugim brzegu nieodkrytym jeszcze przez nas.
Chciałam wyszukać jakieś informacje o Nowym Korczynie, bo właściwie to wcześniej o nim nie słyszałam. Czytam - "miasto położone było na skrzyżowaniu szlaków handlowych" - zaczyna się ciekawie, ale moje oczy robią się coraz większe ze zdziwienia, gdy co chwila pojawiają się w opisie imiona królów, którzy często w nim bywali, a znany był z takich wydarzeń jak zjazdy rycerskie, zawiązanie konfederacji, sejmiki generalne, zjazdy szlachty, jarmarki, przyjmowanie posłów ... Dobra passa trwała do XVII wieku, potem już było tylko gorzej - pożary, powodzie, wojny i przeniesienie stolicy do dalekiej Warszawy, sprawiły że odebrano mu prawa miejskie. Dziś można znaleźć taki widok na dawnym rynku, ale my lubimy ten klimat małomiasteczkowy.
 |
Nowy Korczyn |
Po dawnej świetności pozostały dwa strzeliste, piękne kościoły:
 |
Kościół Trójcy Świętej w Nowym Korczynie |
 |
Kościół św. Stanisława w Nowym Korczynie z ciekawym murem | | | | | | | | | | | | | | | | | |
|
|
|
|
|
|
|
Jedziemy do Strożysk - z wieży kościoła wypatrywano wrogów, bo była stąd doskonała widoczność, aż po same Busko. Od tej strażniczej funkcji wzięła się nazwa wsi.
 |
Kościół WNMP w Strożyskach |
Na kościele są podobno dwa najstarsze zegary słoneczne w Polsce, ale ich nie wypatrzyliśmy, bo nie mają już gnomonów. Ale i tak nie wskazywały dobrze godziny, gdyż zostały umieszczone trochę na odczepne - papież nakazał, a nie było akurat fachowca, który by to zrobił prawidłowo.
 |
Przy kościele w Strożyskach |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Kierując się do Wiślicy, mijamy rozczulającą i rozsypującą się kapliczkę z malutkimi figurkami po każdej stronie. Uwielbiam to zdjęcie.
 |
Gdzieś między Nowym Korczynem a Szczerbakowem |
 |
Stawy hodowlane w Szczerbakowie, ostoja dla wielu ptaków |
Wiślica ma podobną historię do Nowego Korczyna, tylko że sięga znacznie wcześniej, aż do czasów plemienia Wiślan, które miało tu stolicę swojego państwa. Miasto kwitło, gdy było siedzibą dworu Kazimierza Sprawiedliwego, wtedy też powstała unikatowa w skali świata płyta orantów, czyli "Mona Lisa" sztuki romańskiej. Można ją zobaczyć w podziemiach bazyliki tylko z przewodnikiem po wykupieniu biletu do muzeum obejmującym stanowiska archeologiczne, wikarówkę fundacji Jana Długosza, najstarszą chrzcielnicę w Polsce, itd ... Zadowoliliśmy się obejrzeniem na ołtarzu figury Matki Bożej Uśmiechniętej, zwanej też Łokietkową, bo książę
modlił się przy niej o zjednoczenie królestwa. Bardzo mi się podobała ta
prymitywna, radosna rzeźba, jakby mówiła że nie potrzeba jej złotych
zdobień, by się cieszyć.
 |
Dom Długosza i bazylika w Wiślicy |
Bazylika Narodzenia NMP w Wiślicy to kolejny już na naszej mapie kościół ekspiacyjny (wybudowany jako pokuta), tak jak i w przypadku Szydłowa, Kazimierz wielki ufundował go za zabicie księdza Baryczki.
 |
Bazylika Narodzenia NMP w Wiślicy |
 |
Było miasto, a jest wieś - na klimatycznym "rynku" w Wiślicy |
Następna miejscowość ma oryginalną nazwę Chotel Czerwony. Podchodzimy do kościółka położonego na niewielkim wzniesieniu, który kryje tajemnicę: "Na jednej ze ścian kościoła wyryte są obrysy stóp, których znaczenia nie udało się do dzisiaj ustalić".
.JPG) |
Fot. Andrzej P. Kościół św. Bartłomieja Apostoła w Chotlu Czerwonym |
A potem zbaczamy z trasy, bo ciekawi nas wzgórze pośród pól. Okazuje się, że to Rezerwat "Przęślin", chroni roślinność stepową - o jakbym chciała to zobaczyć latem!
 |
Rezerwat przyrody "Przęślin" |
Na zboczu odsłonięte są kryształy gipsu dochodzące do 2,5 metra wysokości, możliwe że największe na świecie. Tworzą fantazyjne formy nazywane 'jaskółczym ogonem'. Podobno do słońca pięknie połyskują.
 |
Kryształy gipsu w rez. Przęślin |
Wjeżdżając do Buska Zdroju myślałam, że będzie to kameralne miasteczko jak np. Iwonicz Zdrój, a ukazują nam się duże osiedla z blokami. Po przejechaniu już sporego odcinka wreszcie jest to miejscowość, gdzie można napić się kawy w przytulnej kawiarni i zagrzać czerwone od wiatru policzki. Zwiedzenie części uzdrowiskowej odkładamy na cieplejszą porę roku, a dziś zaglądamy tylko do dwóch kościołów. Najpierw wchodzimy do ładnego, estetycznego kościoła z bogatym wnętrzem, jednak dla nas ciekawszy jest drewniany kościółek św. Leonarda ze starym cmentarzem i pięknymi nagrobkami.
 |
Kościół św. Leonarda w Busku Zdroju |
Nie mieliśmy na liście kościoła św. Jakuba w Szczaworyżu, ale wypatrzyliśmy go po drodze. Otoczony kamiennym murem jest bardzo fotogeniczny. Może nie jest zbyt duży ale naprawdę ładnie się prezentuje.
 |
Kościół św. Jakuba w Szczaworyżu |
 |
Na bezdrożach |
Trzeci kościół ekspiacyjny, który odwiedzamy jest w Stopnicy. Bardzo ucierpiał w czasie drugiej wojny, ale został odbudowany. Tak samo zamek, który nie wygląda jak zamek. Z gruzów podniesiono też nowicjat Księży Sercanów i te starania nie poszły na marne, bo właśnie wyczytałam, że Stopnica od stycznia 2015 odzyskała prawa miejskie po 145 latach, to wspaniała wiadomość, ciekawe czy Nowy Korczyn i Wiślica też mają na to szansę.
 |
Sklepienie krzyżowo-żebrowe w kościele św. Piotra i Pawła w Stopnicy |
 |
Klasztor oo. Sercanów w Stopnicy |
Zwieńczeniem"wyprawy kościelnej" będzie najstarsze sanktuarium w Polsce na Świętym Krzyżu, ale temu należy się osobna notka.